Sin City
Istnieje pewne miasto - Sin City - w którym prawo przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Miasto, w którym policjanci istnieją, ale tylko profilaktycznie, by nie musiała wkroczyć tu armia narodowa. Właśnie w tym tytułowym mieście rozgrywa się akcja jednego z najbardziej wykombinowanych filmów Roberta Rodrigeuza. Cały film kręcony jest całkowicie w stylistyce komiksu, tak żeby jak najdokładniej odwzorować wygląd miasta w komiksie o tym samym tytule. Mamy tutaj trzy historie - jedna policjanta, który niedługo odchodzi na emeryturę i który ratuje młodą dziewczynkę z oprezji wariata. Potem, kilka lat później, spotyka ją ponownie i tym razem to ona chce uratować mu życie. Jest także historia innego policjanta, który dostał wyrok od mafii i chce przeżyć. Ucieka więc do zaprzyjaźnionej dzielnicy, gdzie jego koleżanki ratują go przez niemal pewną śmiercią. Ale to nie koniec. Jest jeszcze historia wielkiego twardziela, któremu zamordowano ukochaną, z którą spędził tylko jedną noc. Oskarżony i ścigany przez gang stara się przeżyć i odnaleźć zabójcę swojej ukochanej. Wspaniale zrealizowany film, z gęstym klimatem, niezwykle przemyślany. Aż dziw bierze, że jeszcze nie ma drugiej części.